środa, 6 maja 2015

Co z tą miłością?

Zastanawialiście się kiedyś nad miłością? Co tak naprawdę znaczy kochać? Jak poznać, że ona lub on to ta jedyna osoba, z którą chcielibyście spędzić resztę swojego życie. Wiem, wiem, jasne że nie. Większość ludzi w każdym wieku chce się po prostu ruchać bez zobowiązań, a ludzie tacy jak ja, którzy cenią sobie coś głębszego niż dziewczynę, która jest tak naprawdę koleżanką od ruchania, są skazani na samotność.



W zasadzie to co napisałem wcześniej to gówno-prawda. Jasne, że tak nie jest. Znalazłem się w tej pięknej otchłani, gdzie jestem zbyt 'nerdy' dla normalnych ludzi i nie wystarczająco 'nerdy' dla nerdów. Moje poglądy są zazwyczaj skrajnie liberalne albo po prostu skrajne, żeby znowu być konserwatywne w następnej rozmowie. Nie mam nic przeciwko LGBT, czarnym i żółtym. Kara śmierci wydaje mi się całkiem niezłym pomysłem. Dla kontrastu nie lubię gdy młodzi ruchają się jak króliki i uważam, że seks powinno się uprawiać w związku. A Hitler miał kilka dobrych pomysłów.


Może właśnie dlatego jestem samotny i wkurzony na cały świat. Może jak zmienię swój 'mindset' i ktoś mi zrobi loda w klubie to będzie znowu pięknie. Może, nie wiem, nie chce mi się próbować, bo czułbym się z tum chujowo. Dlaczego? Bo zrobiłbym wszystko, czemu jestem przeciwny.

Ale wracając do miłości, Bill Burr pięknie to opisał w jednym ze swoich wystąpień.
Jak poznać, że to ta jedyna? Chcesz ją uderzyć, ale tego nie robisz. Chcesz ją zostawić, ale tego nie robisz.
A jak jest w tym moim konkretnym przypadku? Zależy mi, jak ona się źle czuje, to ja chcę pomóc. Jak nie chce przyjąć moje pomocy, to jest mi źle, bo nie mogłem pomóc. Jak gdzieś wychodzi, to się martwię, bo nie chcę, żeby spotkało ją cokolwiek złego. I to może zabrzmieć... dziwnie, ale zawsze szedłbym kilka kroków za nią, żeby złapać ją gdy się potknie. Tak to już jest i dlatego mam tyle koleżanek, które mówią mi, że 'lubię cię' przez co ja rozumiem 'chciałabym, żebyś był ze mną, ale...'. Powody 'ale' są oczywiście różne. Od 'ale mam już chłopaka' po 'ale... no wiesz'. Wiem, wiem, nie musisz nic więcej mówić.

Teraz jestem w ciekawej sytuacji. Zostałem jakiś tydzień temu zapytany o to, czy byłem zakochany. Odpowiedź była prosta. Tak. Ile razy? 2. Skąd wiesz? Nie mam pojęcia, po prostu wiem. To uczucie motylków w brzuchu? Nie ma czegoś takiego. Po prostu zaczyna tobie zależeć, żeby druga osoba miała jak najlepiej, nawet jeśli to oznacza poświęcenie z twojej strony. Powód mojej ciekawej sytuacji nie przyjmuje do zrozumienia moich uczuć i jedynym odzewem jest 'odpuść sobie'. Jasne, nie byłoby w tym problemu gdybyśmy mieszkali w tym samym mieście a nie w mieszkaniu. Codziennie wmawiam sobie 'przestań, to nie ma sensu'. Budzę się rano, widzę ją i nic się nie zmieniło od wczoraj. Gdy jej nie ma w pobliżu to o niej myślę. Gdy w nocy śpię, to o niej śnię, a potem budzę się rano i moje jedyna reakcja to 'ehh...', bo jeden z najpiękniejszych snów jaki miałem stał się moim koszmarem gdy uderzyła we mnie smutna rzeczywistość. Jeszcze jedna ciekawa dla mnie nocna sytuacja była związana z pierwszą wiadomością, którą do niej wysłałem z pierwszym przejawem tego co do niej czuję. Nie, nie napisałem, że ją kocham. I tak, Marta, zabiję ciebie za tę radę przy następnej okazji jaką będę miał.
Zależy mi na tobie i chciałbym ciebie lepiej poznać [...].
Cały bajer polega na tym, że przez godzinę mój palec wisiał nad ikonką wysłania wiadomości i od momentu wysłania wiadomości już nie zasnąłem. Byłem tak podenerwowany, zrozpaczony i miałem tak wielkie wątpliwości...

Jakiś czas temu kolega kupił mi książkę, pół żartem, pól serio. Nazywa się 'ABC Związków'. Jest to książka niczym seria 'For Dummies' w języku angielskim. Większego gówna nie czytałem. To znaczy gówna z mojego punktu widzenia. Książka zakłada, że jesteś 20-kilku letnim mężczyzną, który ma dobrą pracę, dobrze się ubiera, dobrze wygląda, dobrze, dobrze, dobrze... Idziesz do klubów, pierzysz się w kiblu, wracasz do domu, pieprzysz swoją dziewczynę. To jest mniej więcej profil faceta z tej książki. W dodatku jeśli masz więcej niż 12 lat, to ta książka nie nauczy ciebie niczego. Jest to teoretyczne podejście do związku z uwzględnieniem naukowych badań zachowania mężczyzny i kobiety z pseudonaukową analizą cyferek stojących za zachowaniem.

Cały problem, który mam z tą książką polega na tym, że ona nie jest napisana dla mnie. Moje podejście do tej książki to 'wiem, wiem, wiem, wiem, o tego nie wiedziałem, wiem, wiem'. Przykładowo, nie mów dziewczynie, którą kochasz, że ją kochasz. Jasne, nie rób tego, bo większość dziewczyn boi się tego słowa, a te które się nie boją są tak wyjątkowe, że i tak na nie nie trafisz. A jak czyta to jakaś dziewczyna i uważa, że to nie jest prawda, to spójrz w lustro i poważnie zastanów się nad sobą. Jesteście powierzchowne i zawsze niezadowolone, gdy coś nie idzie po waszej myśli. To jest fakt i wypieranie go nic nie zmieni. I tak prędzej czy później przelecisz faceta, który bardziej się tobie podoba, gdy obok niego będzie stał facet, którego bardziej kochasz. Sztandarowy przykład. I tak, wiem, faceci są dokładnie tacy sami. Im krótsza miniówa tym dziewczyna jest atrakcyjniejsza. Nikt chyba nie będzie się z tym spierał.

Oto moje kilka przemyśleń na temat miłości. Każda osoba szczęśliwie zakochana niech wie, że ominęła ich męka nie do opisania. Jak ktoś był zakochany ale zmuszony zakończyć związek z takich czy innych przyczyn, zamknijcie się, wy nie wiecie nic o bólu, bo i tak to zapewne była wasza wina (tak mówi wspomniana wcześniej książka). Do wszystkich naprawdę zakochanych, nie zauroczonych, wy jesteście żałośni, mam to:

A jak dla kogoś tl;dr to:

1. Zakochałam/-em się w chłopaku/dziewczynie a on/ona mnie nie kocha.
Jesteś w dupie, nic nie poradzisz. Od tego momentu twoje życie będzie żałosne.

2. Zakochałam/-em się w tym seksownym/tej seksownej chłopaku/dziewczynie a on/ona mnie nie kocha.
Odpuść sobie, jeśli ona jest dla ciebie seksowna, to ty na pewno nie jesteś dla niej. Serio, jakie masz u niej szanse? Zastanów się nad swoim życiem i nie obniżaj poprzeczki. Wyrzuć ją, dobrze radze.

3. Ale my takie nie jesteśmy.
Gówno prawda. Jeśli kiedykolwiek w podejmowaniu decyzji zadecydował wygląda faceta albo grubość jego portfela to jesteś dokładnie taka sama. 

4. Ale my tacy nie jesteśmy.
Serio? Ile dziewczyn wyruchałeś tylko dlatego, że miałeś na to ochotę i nie chciałeś 'zobowiązań'? No właśnie, jesteś dziwką, która nie ma prawa głosu.

5. Dlaczego się nad sobą użalasz?
To akurat jest proste pytanie, a które nie ma krótkiej odpowiedzi. A co ja gadam. Jasne, że jest. Nie, nie użalam się nad sobą. Do użalania się nad sobą brakuje mi 'dlaczego może życie jest takie pojebane?'. A ja po prostu wiem, że moje życie jest pojebane.

6. Dlaczego to napisałeś?
Bo jest tutaj zapewne ponad tysiąc słów, a Twitter pozwala tylko na 140 znaków.

7. Pojebało cię?
Tak, dlatego wiem co piszę.

8. Dlaczego traktujesz kobiety jak przedmioty?
Bo nadrabiam tekstem swój brak pewności siebie, nie oceniaj mnie.

9. Dlaczego nie jesteś pewny siebie?
Bo za mało we mnie skurwysyna, dlatego kocham postacie Starka i House'a. I pozwól, że zacytuję to, co napisałem kiedyś do znajomego brytola.
Because I'm a fat fuck and you are sexy motherfucker.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz